Nowości
Ale jeszcze 16 września rano
„Ale jeszcze 16 września rano GO „Boruta" otrzymała datowany tego dnia rozkaz, podpisany przez pik. dypl. Bronisława Rakowskiego, mianowanego szefem sztabu gen. Sosnkowskiego. Rozkaz przesiany był drogą lotniczą. Tamie.
dowodzenia, nie był zachęcający. Tmdno było oprzeć się wrażeniu fikcji, przeciwstawionej wrogowi, niestety, aż nadto rzeczywistemu. W powstałych warunkach cała terminologia wojskowa, wszystkie ustalone pojęcia i zasady postępowania zawisły niejako w próżni, pozbawione zostały realnej treści i punktu zaczepienia. Właściwie mówiąc, wojna po stronie polskiej zaczynała tracić charakter regularnych operacji, nabierała natomiast cech jakiejś partyzantki na wielką skalę. Fikcją był „front", ciągnący się gdzieś ad Solca nad Wisłą po Karpaty i dalej, aż do granicy rumuńskiej; olbrzymia przestrzeń, wzdłuż której działały gdzieniegdzie izolowane grupy wojska, usiłujące wjgrać nogami polskiego piechura wyścig z niemieckimi motorami i tankami. W przeważającej liczbie wypadków fikcją były wielkie jednostki, z których pozostały tylko szumne nazwy i pieszczące oko znaki konwencjonalne, tak łatwo i ułudnie wypełniające przestrzeń na mapie. Jedyną drogę urealnienia wojny stanowiła szybka redukcja wydłużonych linii obronnych z tysięcy do setek kilometrów oraz skupienie na skróconym froncie wszystkich sił polskich, jakie można było jeszcze uratować z zamętu klęski. Coraz bardziej utrwalało się we mnie przekonanie, że wszystkie względy i racje prowadzą ku południowoWschodnim połaciom F.zeczypospolitej.“(1)