- Niech pan podniesie ręce
„— Niech pan podniesie ręce do góry! — rozkazywał. Pitou podniósł do góry nie tylko ręce, lecz również i głowę,
przy czym spostrzegł bladą i wystraszoną twarzyczkę Katarzyny, która trzymała w ręce nóż.
— Wyżej... wyżej!...
Pitou uniósł się możliwie najwyżej. Katarzyna wychyliła się, ostrze noża dosięgło sznura i po chwili ręce Pitou były. uwolnione z więzów.
— Niech pan weźmie ten nóż — szepnęła Katarzyna — i przetnie sznur, którym jest pan przywiązany do kółka.
Nie trzeba było tego powtarzać dwa razy. Pitou przeciął sznur i był już zupełnie wolny.
— A teraz — mówiła Katarzyna — oto podwójny luidor. Ma pan długie nogi, niech pan ucieka. Niech pan się uda natychmiast do Paryża i uprzedzi doktora.
Katarzyna nie zdążyła skończyć, bo oto ukazali się sierżanci, a złoty pieniądz spadł pod nogi Pitou, który go podniósł czym prędzej. Sierżanci już stali na progu domu, gdzie zatrzymali się zdumieni na widok człowieka uwolnionego z więzów, w których się przecież jeszcze przed chwilą znajdował.
Pitou znieruchomiał z przerażenia. Przez chwilę zarówno on jak i sierżanci stali nie ruszając się z miejsca i patrzyli na siebie niczym zając i wyżeł, ale podobnie jak zając ratuje się ucieczką za najmniejszym poruszeniem psa, tak Pitou, widząc pierwszy ruch sierżantów, wziął nogi za pas i jednym ogromnym skokiem znalazł się po drugiej stronie parkanu.“(6)